Byłam strasznie zdruzgotana. Nie wiedziałam co się dzieje. Myślałam tylko o jednym... Straciłam przyjaciela.
Na prawdę to zrobiłam. Mogłam inaczej postąpić, ale nie, jestem rozwydrzonym bachorem, który nie liczy się z uczuciami innych.
Martwiłam się o niego, bardzo się martwiłam. Nie przyszedł na dwie następne lekcje, więc postanowiłam go poszukać. Wyjaśnić wszystko. Naprawić to co zniszczyłam. Byłam przekonana, że wszędzie go szukałam. Jednak musiałam coś ominąć tylko co..
- O jeju! toaleta. Czemu wcześniej na to nie wpadłam?- mówiłam sama do siebie. - Nie wejdę tam. Nie ma mowy. Może poproszę Damiana lub Kacpra. Tak właśnie zrobię, ale.. ale? Głupie sumienie. No tak ja to zepsułam ja to naprawiam. Sprawiedliwe. To na trzy.. raz..
- dwa... TRZY! Nie nie zrobię tego. Matko dawaj musisz być dzielna. - Pocieszałam samą siebie. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale zrobiłam to. Byłam tam. Niezadowolona, gotowa do ucieczki. Jednak coś mną drgnęło widziałam go. WIDZIAŁAM. To był On. Schował się przede mną. Było to okrutne dla mojego pluszowego serduszka. Zbliżałam się do niego. Czułam się niezręcznie. Jak scena z horroru. Nie mogłam się wycofać, nie w tej chwili. Czułam jego strach, niechęć, obrzydzenie do mnie. Płakał. Nie chciałam się do niego dobijać, więc usiadłam pod drzwiami i siedziałam. Ogarniała mnie pustka, nie wiedziałam co powiedzieć. Siedzieliśmy w ciszy mając nadzieję, że któreś z nas się pierwsze odezwie. Wiedziałam, że to ja powinnam zacząć, ale nie wiedziałam od czego. Miałam małą nadzieję, że On zacznie, ale to nie było zbyt możliwe.
- Wiem, że nie chcesz mnie..
- Odejdź, chcę zostać sam. - próbował wykrztusić coś z Siebie.
-Ja chce to wszystko wyjaśnić
-Nie mamy czego sobie wyjaśniać.
-Moim zdaniem mamy. Muszę Ci wyjaśnić to co zrobiłam...
-Jednak ja nie mam ochoty tego słuchać.
- Nie masz wyboru. - Powoli wypełniał mnie gniew. Starałam się nad Sobą zapanować. Nastała cisza. Miałam mętlik w głowie. Myślałam co by mu tu powiedzieć.
- Wiem, że źle zrobiłam. Tak zraniłam Cię, ale to nie oznacza, że nie jesteś ważny w moim życiu. Proszę Cie daj spokój wyjdź stamtąd - słowa mi się plątały. Nie wiedziałam co powiedzieć. Mój mózg nie funkcjonował. Nie myślał. Było to straszne. Znaczna część mnie opuściła moje ciało. Poszła Sobie...
- Proszę Cię to nie jest tak jak myślisz... Jesteś nadal dla mnie ważny. Jesteś nadal moim przyjacielem. Widocznie nie było nam pisane. Nie zawsze podejmujemy dobre decyzje. Nikt nie jest bez wad. Chyba wolisz wiedzieć, że Cię nie kocham niż być dalej oszukiwanym. Proszę... - coraz ciszej mówiłam - przestań płakać. Nie mogę na to patrzeć, gdy przez mój idiotyzm Ty cierpisz. Nie mogę. Na prawdę nie mogę, nie potrafię...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz