Wsiadłam do tramwaju. Skasowałam bilet i poszłam poszukać wolnego miejsca. Przez całą podróż myślałam o Damianie. Gdy dotarłam do domu zastałam rodziców biegających po całym domu. Nawet nie zauważyli, że weszłam. Zawiedziona zdjęłam z siebie kurtkę i buty. Szłam w stronę schodów, gdy moja stopa dotarła na drugi stopień odezwała się mama.
-Klaro, mamy dla ciebie dobrą wiadomość!- krzyknęła. Po tych słowach zatrzymałam się.
-Jaką?-spytałam. Niezbyt mnie ona obchodziła.
-To chodź tutaj. Nie mam zamiaru krzyczeć na cały dom.-odpowiedziała. Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku.
-Zawołaj tatę.-poprosiła mama.
-A gdzie jest?- spytałam.
-W salonie.-powiedziała i wróciła do wcześniejszej czynności. Poszłam po tatę, gdy wróciliśmy do kuchni rodzice podekscytowani nie wiedzieli od czego zacząć, a ja oparta o drzwi piłam swój napój.
-Klaro..Niezbyt wiemy jak ci to powiedzieć. Mamy nadzieję, że ta wiadomość ci się spodoba.- zaczęła mama.
-Dostaliśmy awans!-wykrzyczał tata.
-Gratuluję!-udaję, że coś mnie to obchodzi.- Coś jeszcze?-spytałam.
-Tak..-powiedział zakłopotany tata.- Z tym awansem musimy zmienić nasze miejsce zamieszkania.
-Niby gdzie?-spytałam. Jestem przerażona, gdzie oni chcą się przeprowadzić?! Jeszcze kiedy trwa rok szkolny!
-Do Anglii.- skończyła mama.
-Co, czemu, jak?!- Wybuchłam. Zaczęłam wyzywać rodziców. Czemu kiedy się coś układa, to coś innego musi to niszczyć?
-Myśleliśmy, że tobie się to spodoba. Zawsze mówiłaś, że chcesz tam zamieszkać.-mówi z przekonaniem tata.
-A kiedy wyjeżdżamy?-spytałam.
-Jak najszybciej.-powiedział tata.
-Czyli?Możesz jaśniej? Za dwa dni?Za trzy?-odpowiadała mi cisza.-Czyli co mam jakiś jeden dzień aby pożegnać się ze znajomymi?! Jeden dzień na spakowanie?!-znowu wybuchłam. Tylko,że teraz dławiłam się swoim płaczem. Sama nie wiem czemu. Wszystko było mi obojętne. Te osoby, które mam za przyjaciół nie są mi już tak bliskie jak kiedyś. Mama próbowała mnie uspokoić, ale nic nie pomagało. Chciałam już wyjść do swojego pokoju przemyśleć to wszystko, ale wpadł mi do głowy jeden pomysł.-Pojadę z wami.Obiecuję, że nie będę stawiać żadnego oporu. Pod warunkiem..-tutaj głos mi się urwał. Rodzice czekali zniecierpliwieni aż dokończę zdanie.
-Jaki warunek?-pyta mama.
-Chcę zmienić imię.-odpowiedziałam pewna siebie.
-Na jakie?-spytał tata.
-Sama jeszcze nie wiem.-wzruszyłam ramionami.
-Ale w Polsce czy w Anglii?-spytała mama.
-A ma to jakieś znaczenie?-spytałam.
-No raczej nie.-odparła mama.
-No właśnie. To jak zgadzacie się?-spytałam. Oboje spojrzeli na siebie i powiedzieli jednoznacznie-Tak.-jestem bardzo szczęśliwa. Wreszcie pozbędę się tego idiotycznego imienia. Poszłam do swojego pokoju rysować. Rysowałam jakąś postać na łące i rozmyślałam jakie imię mogę sobie dać. Przynajmniej nie będzie już Klary Bell. Całą noc myślałam jakie imię sobie wybrać. Przez to nie potrafiłam zasnąc.