wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział VIII - Zgoda(?)

Szłam przed siebie. Mamrocząc coś pod nosem. Niezbyt wiedziałam jakie słowa lecą z moich ust.
- No to początek dnia okropny. Ciekawe co będzie dalej. - powiedziałam sama do siebie. Kiedy zaniosłam buty poszłam do sali. Byłam zdenerwowana. Nienawidziłam i nienawidzę nadal wchodzić do sali, gdy trwa lekcja. Tym bardziej jeśli się spóźniam. Ręka mi drży ze strachu. Myślę czy nie uciec, ale jednak wejdę tam. Zaczynam lekko uderzać o drzwi, a później je otwieram. Ujrzałam klasę, a w całej sali grobowa cisza. Wszyscy się na mnie patrzą, a ja na nich.
- Będziesz się tak patrzyła czy siądziesz? - powiedziała zdenerwowana nauczycielka.
- Przepraszam. -powiedziałam zawstydzona. Po tych słowach zaczęłam podążać w stronę mojej ławki. Na sobie czułam wzrok wszystkich osób. Gdy usiadłam na miejsce nauczycielka wróciła do dalszej czynności.
* * *
Po dzwonku kończącym lekcje szłam przed siebie. Modliłam się aby tylko nie zacząć tutaj płakać. Wszystkie wspomnienia, które kiedyś mnie dotknęły nagle zaczęły mi się przypominać. Wiem, że nie mogę wszystkiego tak zostawić. Nienawidzę zmian. Muszę naprawić wszystko z Damianem. Ze strony, że była jesień, a on kończy godzinę później postanowiłam poczekać przy wejściu pod szkołę. Czekałam jakieś 30 minut, gdy nagle ujrzałam dziewczynę, która była cała zapłakana. Najpierw miałam to gdzieś, ale później ją poznałam. To ta sama dziewczyna, która wychodziła z pokoju psychologa,pedagoga nie wiem już sama  jak to nazwać. Zobaczyłam szybko godzinę. Damian kończy za 5 minut, a ona powoli znika mi z pola widzenia. Szybko musiałam podjąć decyzję.
- Damian musi zaczekać.-powiedziałam sama do siebie i pobiegłam do niej.-CZEKAJ, CZEKAJ!- krzyczałam do niej, a ona zaczęła jeszcze szybciej iść. Chyba nie miała ochoty rozmawiać. Byłam zmęczona, więc weszłam sobie na drzewo i tak siedziałam, podziwiając chmury. Byłam bardzo zdenerwowana. Przypomniało mi się, że w torbie mam chyba ostatniego papierosa. Maniakalnie szukałam go w całej torbie. Gdy udało się go znaleźć trochę się wahałam czy to zrobić. W końcu jestem na drzewie. Jednak zapaliłam go, a dym, który wylatywał z moich ust dawał mi ulgę. Nagle drzewo się poruszyło. Wpadłam w panikę, chciałam już skakać z niego lecz ktoś złapał mnie za ramię. Był to Damian.
- Co ty tu robisz?- spytał łagodnie.
- Siedzę i myślę. Nie widać?
- Nie bądź taka wredna. Od kiedy palisz?
- Od niedawna,a co?
- Nic. Powiedz mi czemu między nami nie jest tak jak kiedyś?- zdziwiło mnie jego pytanie.
- Ponieważ się unikamy. Nawet nie mogę sobie przypomnieć dlaczego.- na koniec tego zdania wydmuchuję dym z moich ust i uśmiecham się sama do siebie.
- Czyli co zgoda? - Wystawia rękę w moją stronę.
- Jasne. - dokładam swoją dłoń. Po tym oboje się uśmiechamy i zaczynamy odnawiać to co kiedyś razem zniszczyliśmy.
*PO KILKU*GODZINACH*
- Ja muszę iść. Cześć.- skaczę z drzewa i biegnę na przystanek, ponieważ za 5 minut mam mieć tramwaj.
Czekając tak na przystanku myślę czy dobrze zrobiłam. Czuje się dziwnie. Z tego wszystkiego postanawiam napisać do dziewczyn. Szybko wykręcam numery i napisałam "POGODZIŁAM SIĘ Z DAMIANEM!!" i kliknęłam wyślij. W tym momencie podjechał tramwaj.
_________________________________________________________________________________
przepraszam ZNOWU! ze takie krotkie, ze dawno nic nie bylo i ze takie kiepskie. Na zyczenia z okazji swiat juz jest ee zbyt pozno(?) wiec chce wam zyczyc duzo zdrowia, hajsu, milosci, no wszystkiego NAAAJLEEEPSZEEEGO W NOWYM ROKU i udanego SYLWESTRA!!! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz