* * *
Obudziłam się. Zasnęłam. Było to dziwne, ponieważ nie byłam zmęczona. Leżałam tak na łóżko jeszcze z pięć minut i zaczęłam szukać telefonu w kupce, która powstała przez moje rzucanie się podczas snu. Gdy go znalazłam od razu spojrzałam na godzinę. Była 18:20. Przespałam dobre dwie godziny. Na małym ekranie widniała wiadomość. Nie miałam ochoty jej zobaczyć, więc rzuciłam telefon na łóżko i podeszłam do komputera. Przejrzałam pocztę, allegro, facebooka. Przeglądając stronę główną zobaczyłam posta znajomego. Była to jakaś strona.
- Co mi tam, zarejestruj się. - szepnęłam do siebie. Tak też to zrobiłam. Zarejestrowałam się na portalu ask.fm. Aktualnie nie miałam żadnych pytań oprócz od administratorów tej strony, ale trudno. Odpowiedziałam na nie. Próbowałam zrozumieć tą stronę co i jak. Po kilkunastu minutach zrozumiałam wszystko. Zmieniłam sobie nazwę, tło i wrzuciłam pierwsze lepsze zdjęcie na avatara i poszłam coś zjeść. Później z trzydzieści minut szukałam czegoś ciekawego i wróciłam do lekcji, które miałam zrobić od razu po szkole. Zajęło mi to bardzo dużo czasu. Wykończona położyłam się do łóżka i poszłam spać.
* * *
Jest rano. Nie miałam ochoty wstawać, ale wiem, że muszę. Wybrałam pierwsze lepsze ubrania z szafy i ruszyłam do łazienki się ubrać, uczesać włosy, umyć zęby. Po tym zeszłam do kuchni, po śniadanie. Niestety mamy jak zwykle nie było, więc byłam zdana na siebie. Z powodu mojego lenistwa zrobiłam sobie płatki i usiadłam na kanapie. Nie wiedząc co robić włączyłam telewizor. Jak zwykle rano nie leci nic ciekawego, więc na marne klikałam po kanałach szukając czegoś ciekawego. Nagle zobaczyłam program plotkarski.
- Co mi szkodzi. Co cię nie zabije to cię wkurwi, huh. - powiedziałam sama do siebie. Oglądałam to jakieś 5 minut i poszłam się ubierać i po plecak. Niestety idąc zauważyłam jadący autobus.
-Nie ma co. Muszę iść na piechotę.- jak powiedziałam, tak zrobiłam. Szłam, a czas wydłużał mi się w nieskończoność. Ogarniał mnie lęk. Jak zareagują nauczyciele na to, że się spóźniłam. Nie wiem kiedy zaczęłam biegnąć. Cała drogę biegłam jak najszybciej, więc zeszło mi to jakieś 30 minut. Byłam spóźniona. Weszłam do szkoły, gdy nagle zobaczył mnie jeden z "ochroniarzy" przed wejściem. Pilnuje on ludzi, którzy wchodzą i wychodzą z tej szkoły.
-A panienka dokąd?- spytał nieufnie. Odwróciłam się do niego i od razu jego twarz stała się bardziej przyjazna.
-Autobus mi uciekł, więc musiałam iść na piechotę.
-Masz mundurek, buty na zmianę i identyfikator?- no tak to procedury są inaczej mnie spisze. Zaczęłam odpinać kurtkę i pokazywać mu buty na zmianę.
-A identyfikator?- przerażona zaczęłam go szukać po całym plecaku. Wyrzuciłam całą zawartość plecaka i nigdzie go nie było.- Jak ty weszłaś do szkoły?-spytał.
-Musiał mi gdzieś tutaj upaść.- zaczęłam panikować. W szybkim tempie sprawdzałam zawartość kieszeni w spodniach jak i kurtce.- O tutaj jest!- pokazałam go i poszłam zadowolona w kierunku szatni. Mogłam wreszcie odetchnąć spokojnie.
- Co mi szkodzi. Co cię nie zabije to cię wkurwi, huh. - powiedziałam sama do siebie. Oglądałam to jakieś 5 minut i poszłam się ubierać i po plecak. Niestety idąc zauważyłam jadący autobus.
-Nie ma co. Muszę iść na piechotę.- jak powiedziałam, tak zrobiłam. Szłam, a czas wydłużał mi się w nieskończoność. Ogarniał mnie lęk. Jak zareagują nauczyciele na to, że się spóźniłam. Nie wiem kiedy zaczęłam biegnąć. Cała drogę biegłam jak najszybciej, więc zeszło mi to jakieś 30 minut. Byłam spóźniona. Weszłam do szkoły, gdy nagle zobaczył mnie jeden z "ochroniarzy" przed wejściem. Pilnuje on ludzi, którzy wchodzą i wychodzą z tej szkoły.
-A panienka dokąd?- spytał nieufnie. Odwróciłam się do niego i od razu jego twarz stała się bardziej przyjazna.
-Autobus mi uciekł, więc musiałam iść na piechotę.
-Masz mundurek, buty na zmianę i identyfikator?- no tak to procedury są inaczej mnie spisze. Zaczęłam odpinać kurtkę i pokazywać mu buty na zmianę.
-A identyfikator?- przerażona zaczęłam go szukać po całym plecaku. Wyrzuciłam całą zawartość plecaka i nigdzie go nie było.- Jak ty weszłaś do szkoły?-spytał.
-Musiał mi gdzieś tutaj upaść.- zaczęłam panikować. W szybkim tempie sprawdzałam zawartość kieszeni w spodniach jak i kurtce.- O tutaj jest!- pokazałam go i poszłam zadowolona w kierunku szatni. Mogłam wreszcie odetchnąć spokojnie.
________________________________________________________
przepraszam, że takie krótkie,a także za to,że dawno niczego nie było:( Niezbyt to ciekawe, ale trudno. Postaram się następnym razem! haha i tak tego nikt nie czyta:(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz